Tuż po godzinie 17:00 PKW ogłosiła oficjalne wyniki wyborów prezydenckich. Bronisław Komorowski uzyskał 53,01 proc. i przez następne pięć lat będzie sprawował urząd prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.
- Chciałbym podziękować z całego serca tym wszystkim, którzy wzięli udział w wyborach, tym, którzy zachęcali do udziału w wyborach w czasie I i II tury wyborów prezydenckich - mówił wzruszony Bronisław Komorowski po ogłoszeniu sondażowych wyników głosowania. Marszałek zaapelował o współpracę do "wszystkich, którzy nie odnieśli sukcesu na miarę swoich marzeń i swoich oczekiwań".
Kandydat Platformy Obywatelskiej pogratulował wyniku Jarosławowi Kaczyńskiemu, oraz kandydatom, którzy wzięli udział w I turze wyborów.
- Chciałem wszystkim podziękować także za to, że wspólnym wysiłkiem daliśmy radę w tak niezwykle trudnych sytuacjach, że potrafiliśmy polskie państwo przeprowadzić i polską demokrację przez najtrudniejsze nawet momenty - powiedział Bronisław Komorowski.
- Wspólnym wysiłkiem zadbamy o to, aby zgodnie z piękną tradycją solidarnościową nikt nie był wyłączony ze wspólnoty, zadbamy o to, aby przyszła prezydentura była prezydenturą wszystkich Polaków, jednoczącą, a nie dzielącą, nie konfliktującą.
Zwracam się do wszystkich, abyśmy wspólnym wysiłkiem budowali przekonanie, że pomimo różnic, pomimo różnych sympatii i różnych nadziei Polska jest naszą wspólną własnością, jest naszym wspólnym wielkim zadaniem i że zrobimy razem wszystko, aby budować nie podziały, ale poczucie wspólnoty, bo ten ból podziału jest już zbyt wielki - powiedział Prezydent elekt
- Musimy wykonać ogromną pracę, aby podziały nie przeszkadzały we współpracy, aby nie stanęły na przeszkodzie do zbudowania zgody narodowej - podkreślił.
Z kolei Jarosław Kaczyński tuż po komunikacie o wstępnych wynikach wyborów ogłosił się moralnym zwycięzcą, co należy do zwykłego rytuału politycznego, zacytował Piłsudskiego oraz rozpoczął parlamentarną kampanię wyborczą. Nadał jej kierunek, nazwał wyraźnie to, co już rozpoczęła TVP – wykorzystywanie tragedii smoleńskiej!
Jarosław Kaczyński mówił o poległych i o męczennikach.
Nie o żołnierzach, którzy w polskich, angielskich, sowieckich mundurach polegli nad Bzurą, w chmurach nad Anglią, na stromych zboczach Monte Cassino, pod Lenino, czy w zdobycznym hełmie na gruzach Warszawy. Nie o cywilach, którzy męczeńska śmiercią umierali za Polskę w kazamatach gestapo, a potem NKWD i UB. Jarosław Kaczyński mówił o pasażerach samolotu do Smoleńska, którzy zginęli w tragicznej katastrofie. Przy całym szacunku i żałobie naprawdę jest różnica między katownią UB, a pokładem prezydenckiego samolotu. Jak wobec tego nazwać, jakimi słowami określić Nila, Popiełuszkę i Pileckiego? Czy połowa Polaków przestała szanować swoich bohaterów? Czy to słowo straciło swoje znaczenie? Radość z wyborczej wygranej trochę posmutniała.
